Wybrałam się z Tsu i Akitą nad wodospad wilczej radości.
- Co będziemy robić? - Zapytała lekko znudzona Akita.
- Zobaczysz. - Powiedział Tsu.
Od lasu do wodospadu jest gdzieś 6 km. Mnie też zaczęły boleć już łapy.
,,Tłukłam się'' zmęczona z tyłu z rozkojarzoną przyjaciółką, a Tsube szedł żwawo z przodu.
- Tsu, zwolnij. - Jęknęła Akita.
- Jeżeli zwolnię, to będziemy szli do wieczora. A musimy potem jeszcze wrócić.
Westchnęłam. Taki właśnie jest Tsube. Uparty i bezwzględny.Nagle z krzaczka leżącego obok czerwonych skał wyskoczyła ruda wiewiórka.
- Troje przyjaciół jest w niebezpieczeństwie. - Zaczęła. - Zła wataha Złotych Łez jest na polowaniu. - Dodała piskliwym głosem. - Uciekajcie! - Nakazała, a po chwili z wiewiórki został tylko rudy proszek.
No tak. Magia.
- Chyba powinniśmy... - Zaczął Tsu, ale nie dane mu było skończyć.
- Przeszłam tyle na marne? O nie. Idziemy dalej. - Wtrąciłam się.
- Ale Charl...
- Idziemy dalej. - Powiedziałam twardo i poszłam do przodu.
- Nie w tą stronę. - jęknął, a ja, jakby nic się nie stało odwróciłam się na pięcie i poszłam w drugą stronę.
Akita poszła za mną, a Tsu przewrócił oczami i niechętnie ruszył się z miejsca.
Doszliśmy do wodospadu.
- Widzisz? Nic się nie stało. - Powiedziałam dumna z siebie.
- Mieliśmy szczęś...
- Cicho! - Skarciła nas Akita. Zamilkliśmy, a Akita przystawiła ucho do ziemi.
- Ktoś tu idzie! - Szepnęła przestraszona.
Po chwili usłyszeliśmy śmiechy i głosy.
- Złote łzy... - Odszepnęłam zdruzgotana. - Na naszym terenie? - Dodałam.
- Szybko! - Warknął Tsu i zaciągnął nas do groty umieszczonej za wodospadem.
- Cher, zabiję cię, jeżeli oni nie zrobią tego pierwsi. - Skarcił mnie.
<CDN>