Obudziłam się z rana obok Wodospadu Wilczej Radości. Popatrzyłam na niego. Pod wodom kilka złotych rybek usiłowało płynąć pod prąd. W oddali było widać Watahę Złotych Łez. Największym z wilków był Moon.
-Lepiej ucieknę. Jeszcze któryś z wypatrujących mnie zauważy. - powiedziałam sama do siebie
Poszłam nad Jezioro Życzeń. O poranku wyglądało cudownie. Tafla wody była gładziutka jak kartka papieru, a raz na jakiś czas gładkość ta zostawała zarywana. Zanurzyłam jedną z łap.Woda była zimna. Nie mogłam się powstrzymać, musiałam wejść. Mimo iż dno jeziora było kamieniste bez trudu weszłam głębiej.
Stojąc nieruchomo przypatrywałam się rybom które gromadziły się w okół mnie. Podniosłam przednią łapę. Ryby uciekły w popłochu. Wyszłam z jeziora, po czym się otrzepałam. Poszłam do lasu. Byłam dosyć głodna. Nie lubiłam polować. Sprawiało mi przykrość to, że skracam życie innego stworzenia. Podeszłam do potoczku który płynął przez las. Szybko namierzyłam rybę i ją złapałam. Nie była mała, ale nie była też duża. Wypuściłam ją. Odczekałam chwilę i podpłynęła kolejna ryba. Większa. Złapałam ją i zjadłam. Co prawda była zima, ale jak na tę porę roku było ciepło. Robiło się już ciemno. Zapadła noc. Odnalazłam przytulną jaskinię, wyłożyłam się na kamieniu i zasnęłam.
<kto chętny może dokończyć>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz